środa, 18 lutego 2015

Krem do rąk to moje must have. Używam ich parę razy dziennie i zawsze na noc. Jest to drugi najczęściej używany przeze mnie kosmetyk - pierwszym jest mydło ;)

W listopadzie pokusiłam się na regenerującą maskę do rąk Organique. Przyznaję bez bicia, że to mój pierwszy kosmetyk tej firmy. Zazwyczaj w galeriach jedynie wzdychałam przechodząc obok ich sklepów. Nie trudno się domyślić, że powodem była cena. Jednak od czasu do czasu można zrobić sobie przyjemność i wydać 33 zł na coś, co na pewno się nie zmarnuje. Czy żałuję? Najlepszą odpowiedzią jest fakt, że parę dni temu znowu odwiedziłam Organique i wyszłam z 3 nowymi kosmetykami (jeden dostałam w gratisie z okazji walentynek). 

Przechodząc do meritum... oto nasz bohater: 


Organique ma 3 warianty kosmetyków do rąk: serum, krem i maskę. Miałam w sklepie chwilkę zawahania, ale weszłam po maskę i z maską wyszłam. Powód?  Od początku nosiłam się z zamiarem stosowania tak nie-taniego produktu na noc, a wtedy warto zainwestować coś bardziej treściwego.


Opakowanie jest wygodne i estetyczne. Bardzo ładnie wygląda na moim nocnym stoliku. Nie dość, że posiada zatyczkę, to jeszcze można zablokować pompkę obracając ją zgodnie z wskazówką. Pompka działa sprawnie, nie zacina się i nie 'pstyka', dozuje odpowiednią ilość produktu. 
Niestety nie wiem jaka jest konstrukcja opakowania, ale raczej nie air less. Próbowałam wyczaić to prześwietlając opakowanie przy świetle z żarówki halogenowej, ale plastik jest tak gruby, że ciężko cokolwiek dojrzeć. Mam nadzieję, że nie będzie problemu z wydobyciem maski do końca. Jednakże jedno jest pewne: koniec może mnie zaskoczyć, bo nie widać zbytnio zużycia.

Zapach... soczysta, słodko-kwaśna żurawina. Intensywny, ale niedrażniący. Nie czuję w nim chemii.


Skład / INCI (poświęciłam się i przepisałam go z opakowania, bo w Internecie na próżno szukać. Szkoda, że Organique nie zamieszcza składów na swojej stronie. Znając życie wszyscy teraz będą go ode mnie kopiować, ale trudno ;P)

water, glycerin, caprylic/capric trigriceryde, theobroma cao (cocoa) seed butter, cetearyl alcohol, gliceryl stearate citrate, butyrospermum parki butter (shea butter), hydrolized silk, pearl extact, hydrolized rice protein, allantoin, panthenol, tocopheryl acetate, acrylates/C10-30, alkyl acrylate, crosspolymer, sodium hydroxide, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, lactose, microcrystalline cellulose, tocopheryl acetate, parfum, CI 77007, CI 73360, CI 77891.

Mamy tu więc wszystkie wypisane na opakowaniu składniki: masło kakaowe, masło shea, proteiny ryżowe, ekstrakt z pereł, witaminę E, a dodatkowo także alantoinę, panthenol.

Nie wiem dlaczego wit E (tocopheryl acetate) występuje w składzie dwa razy, możliwe że część jest zamknięta w liposomach (czy też mikrokapsułkach - jak to zostało napisane na opakowaniu), a część nie. Tak czy inaczej bardzo mi się podoba.


Konsystencja jest w miarę treściwa, ale nie do przesady. Pięknie rozprowadza się na dłoniach i co ciekawe - bardzo szybko wchłania! Mogę spokojnie wmasować w dłonie całą pompkę, a nawet więcej, a on nie pozostawi mi smalcu na skórze. Jakaś warstwa pozostaje, ale nie jest ani tłusta, ani lepka.

Samo działanie maski jest naprawdę świetne. Dłonie są gładkie, nawilżone, zregenerowane. Stosuję raz z bawełnianymi rękawiczkami, raz bez i nie zauważyłam jakiejś większej różnicy. Niestety w moim przypadku smarowanie nim rąk na noc nie jest wystarczające, by w ciągu dnia całkowicie zrezygnować z kremu. Mam jednak bardzo wymagającą skórę, a do tego często używam mydła (nie wyobrażam sobie nie umyć rąk po przyjściu do domu czy dotykaniu wc). Z całą pewnością maska przyczyniła się do tego, że po kremy muszę sięgać rzadziej. Działa więc dogłębnie, a nie tylko powierzchownie jak większość tego typu kosmetyków.

Więc czy warto? Moim zdaniem tak! Doskonałe nawilżenie na długo, szybkie wchłanianie bez lepkiej czy tłustej warstwy, świetna wydajność i piękny zapach. Do tego naturalny skład, dzięki któremu nie trzeba obawiać się podrażnienia twarzy (którą przecież nieświadomie dłońmi dotykamy). Takie właśnie jest serum do rąk Organique :)

14 komentarze:

  1. Maska do dłoni mi by sie przydała...
    Cos ostatnio mi skóra wariuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba zakupię mojej mamie, ona lubi takie maski :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skuszę się na pewno, jak tylko wykończę moje spore zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jak najbardziej ją polecam :) to mój ulubiony produkt do pielęgnacji dłoni, nie może mi jej zabraknąć w domu ;) mam już któreś opakowanie z rzędu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie stosowałam jeszcze maski do rąk. Zamiast tego nakładm na ręce krem z dodatkiem olejku (grubsza warstwa) i na to rękawiczki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie stosowałam jeszcze maski do rąk. Zamiast tego nakładm na ręce krem z dodatkiem olejku (grubsza warstwa) i na to rękawiczki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ta maska to by mi się przydała. =)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam kilka produktów Organique, ale ten nie wpadł mi nigdy ro rąk ;) Już sobie wyobrażam jak pachnie ... Przydałby się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny produkt tej marki, który bardzo chętnie poznam, ponieważ ma wiele zalet.

    OdpowiedzUsuń
  10. Musi pięknie pachnieć.
    Fajnie, że się szybko wchłania. Myślałam, że jak maska, to trzeba ją z rąk zmywać, a na takie zabawy byłabym za leniwa:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na niego ogromną ochotę :) Moje ręce ostatnio są tak suche i czerwone, że żaden balsam nie jest w stanie sobie z nimi poradzić. Maska powinna być dobrym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)