poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czy Wam też robienie zdjęć o tej porze roku spędza sen z powiek? Jeśli macie dobry aparat, to pewnie nie odczuwacie tego w taki sposób. Ja natomiast wciąż pstrykam zdjęcia telefonem, a więc robienie zdjęć i późniejsze ich obrabianie jest dla mnie testem cierpliwości. To jak robienie makijażu bez dobrych pędzli - niby można, ale pochłania to znacznie więcej czasu, a efekt i tak jest kiepski.

No ale dość marudzenia, przejdę do rzeczy ;) 

Przedstawiam Wam ostatniego ulubieńca do pielęgnacji ciała:


Jak wiecie jestem ogromną fanką rosyjskich kosmetyków. Jakiś czas temu w jednym ze sklepów Internetowych zakupiłam Amarantowe gęste masło do ciała znanej już chyba wszystkim Babci Agafii. Cena to 16 zł/300 ml, a więc niższa niż większość tego typu specyfików z tradycyjnej stacjonarnej drogerii. Przy czym skład i działanie o niebo lepsze! Zobaczcie same:

Aqua, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Amaranthus Caudatus Oil (amaranth oil), Glycerin, Rhodiola Rosea Root Extract (extract of Rhodiola rosea), Xantan Gum, Nelambium Speciosum Flower Oil (White-naped lotus oil), Chamaenerion Angustifolium Extract (extract of inflorescences fireweed), Organic Schizandra Chinensis Seed Oil (organic lemongrass oil), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Dużo naturalnych olejów i ekstaktów, brak parafiny... jest naprawdę dobrze.


Polscy dystrybutorzy zawsze naklejają na opakowanie polską etykietę z informacjami o produkcie. 

Samo opakowanie jest takie jak lubię - plastikowy, odkręcany słoiczek, z którego bez problemu wydostaniemy odpowiednią ilość produktu. Bez potrząsania, ściskania, pompowania... tracenia czasu i denerwowania się. Opakowanie nie posiada sreberka zabezpieczającego ale plastikową nakładkę (którą od razu wyrzuciłam).


Konsystencja... gęsta, aksamitna, tłustawa, baaaardzo przyjemna. Rozsmarowuje się z poślizgiem, gładko sunie po skórze nie bieląc jej przy okazji. Wszystko to sprawia, że masełko jest bardzo wydajne. Ku mojemu zaskoczeniu wchłania się bardzo szybko jak na tego typu konsystencję. 

Zapach otulający, słodkawy, ale nie mdły. Ciężko mi go do czegoś porównać, ale może tak właśnie pachnie amarant? W każdym razie zapach jest naturalny, nie wyczuwam w nim chemii. Pachnie długo i dosyć intensywnie, ale nie męczy. Ja akurat nie jestem fanką tego typu zapachów, ale na pewno mi nie przeszkadza.


Pozostawia na skórze lekko tłustawą powłokę, która mi osobiście w niczym nie przeszkadza. Skóra jest otulona, wypielęgnowana, miękka, aksamitnie gładka... aż chce się ją miziać. Za to lubię masła! Moja skóra jesienią i zimą właśnie takiej pielęgnacji potrzebuje. Po kilku użyciach pozbyłam się nieestetycznej 'gęsiej skórki' na ramionach (zwanej też rogowaceniem okołomieszkowym), krostki po depilacji na łydkach też szybciej znikają.

Naprawdę polecam! Moje masełko dobija dna, ale z pewnością niedługo kupię pozostałe wersje: pomarańczowe i muszkatołowe. 

19 komentarze:

  1. Nie miałam tego masła, ale bardzo lubie te kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam i bardzo miło je wspominam :) Warte zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że w tą pogodę nawet lustrzanka czasem nie daje rady a mój aparat w ogóle by nic nie zrobił...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie zapachy w kosmetykach:)
    Co do zdjęć to znam Twój ból, bo u mnie tez telefon zastępuje aparat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj... ja tak samo lubię takie zapachy :)

      Usuń
  5. Szkoda, że pozostawia tłustą powłokę, nie lubię tego. :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie efekty... kuszący produkt:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Narobiłaś mi ochoty na to masło! rzeczywiście ma niską cenę, bardzo fajny skład i ja też lubię takie konsystencje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo interesujące, jak zobaczę w sklepie to się nad nim zastanowie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie robienie zdjęć o tej porze roku to udręka, ja robię jednak aparatem i robi dość dobre zdjęcia.. sama zainwestowałam ostatnio w nowy ;)
    Masła nie znam, nic zresztą tej firmy jeszcze nie miałam. Znam ją jedynie z blogów.

    OdpowiedzUsuń
  10. ogromnie jestem ciekawa tego zapachu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Już na zdjęciu podoba mi się ta konsystencja, chętnie bym je wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze okazji go testować ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. myślę,że chętnie sięgalabym po nie po kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rowniez lubie masla, jesli daja taki efekt ;) Tego jeszcze nie mialam, ale laduje na liscie i kiedys z pewnoscia wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawa jestem tego zapachu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnóstwo osób go poleca, mam go na wish liście, ale mam takie zapasy, że chyba go wypróbuję za rok albo dwa:D

    OdpowiedzUsuń
  17. "Ciężko mi go (zapach) do czegoś porównać, ale może tak właśnie pachnie amarant?"
    Nie wiem czy amarant ale na pewno tak pachnie wata cukrowa - zapach dzieciństwa, mniam (f)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)