środa, 10 grudnia 2014

Witajcie! O tej porze roku zapewne wiele z Was walczy z przesuszoną skórą rąk i zastanawia, który krem wybrać. Przyznam szczerze, że patrząc na półkę z kremami do rak w Rossmanie jestem zdziwiona, że wybór jest tak mały. Możliwe że mi się wydaje, ale mam wrażenie że rok temu było tego znacznie więcej. Tak czy inaczej opisywany dziś krem do rąk Garnier Opatrunek w kremie przeciwko przesuszeniu SOS jest w sklepie zawsze.


Wielokrotnie pisałam, że nie lubię Garniera. Wyjątkiem jest płyn micelarny Garnier, którego mam już 2 opakowanie (recenzja). W październiku coś pokusiło mnie, by kupić ten krem. 'Coś' czyli promocja w rossmanie i chęć wypróbowania czegoś nowego. Nie ukrywam, że spodobała mi się też ładna, mała i pękata tubka z zamknięciem na zawias. Tego, że jest pękata niestety na zdjęciu już nie widać, ale opakowanie 50 ml jest wprost idealne do torebki.


Jeśli chodzi o skład, to krem jest typowym wazelinowym tłuściochem zmieszanym z alantoiną, masłam shea, silikonami i innymi już niestety chemicznymi polepszaczami. Na plus zasługuje fakt, że krem nie zawiera parafiny, której ja nie lubię nawet w kremach do rąk.

Nie ma w nim naturalnych olejów (poza masłem shea) więc myślę że nie ma co liczyć na wzmocnienie paznokci, ale producent nam tego nie obiecuje.


Konsystencja jest faktycznie gęsta i mocno skoncentrowana. Wydawałoby się, że krem będzie się nieprzyjemnie rozprowadzał, ale na szczęście to tylko pozory. Przyjemnie się rozsmarowuje`i nałożony w małej ilości szybko wchłania. Pozostawia na skórze aksamitną, nietłustą warstwę. Dodam, że wystarczy naprawdę odrobina kremu (tyle ile widzicie na powyższym zdjęciu) na posmarowanie obu dłoni, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Do tego dochodzi charakterystyczny, dosyć intensywny zapach. Dla mnie jest dosyć neutralny.

Muszę przyznać, że działanie pozytywnie mnie zaskoczyło. Początkowo poczułam się zawiedziona i nie lubiłam tego kremu, jednak z każdym tygodniem przekonywałam się do niego. Podoba mi się efekt, który pozostawia na skórze. Dłonie są po prostu aksamitne w dotyku, wygładzone. Jednakże trzeba się liczyć z tym, że to w głównej mierze zasługa powłoki, którą krem pozostawia. Po myciu rąk efekt drastycznie spada, ale ręce i tak są w dużo lepszym stanie niż bez jego stosowania. Tak więc - działa.

Myślę, że jest wart wypróbowania, zwłaszcza gdy lubicie tego typu wazelinowatą konsystencję. Dla mnie to krem idealny do pracy, bo zarówno opakowanie jak i szybkość wchłaniania spełniają moje oczekiwania. Trzeba jedynie nakładać go mało!

Spróbujecie? :)

16 komentarze:

  1. Rzadko zdarza mi się sięgać po Garniera, ale skoro polecasz, to może warto o nim pomyśleć, bo częste mycie rąk i pogoda wykańczają moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam go i szczerze lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam go kiedyś i byłąm zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Swego czasu go bardzo lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. z tej serii miałam kiedyś - bardzo dawno temu balsam do ciała i pamiętam, że uratował mnie po szalonych bezfiltrowych wakacjach w Tunezji ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu nie? spróbować go poużywać można:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten krem i niby ok, ale jakoś szału nie zrobił. U mnie najlepiej sprawdzała się Neutrogena Formuła Norweska, ale nie koncetrat tylko krem do rąk i paznokci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam chyba kiedyś balsam tej serii :) z czerwonym klonem chyba :) Dosyć dobry był :)

    OdpowiedzUsuń
  9. obawiam się tej powłoki którą zostawia,bo bardzo tego nie lubię w kremach do rąk

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś krem z Garniera w czerwonej tubce. Dobrze go wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubię cięższą konsystencję, kremy do rąk szybko zużywam

    OdpowiedzUsuń
  12. nie miałam okazji go używac, ale z chęcią zakupię jak tylko skończy mi się Evree ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest bardzo dobry, pisałam o nim dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze okazji spróbować tego kremu, ale zaciekawiłaś mnie :) Aktualnie używam kremu z Isany, z 5% zawartością mocznika i jestem z niego bardzo zadowolona.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam ten kremik, przypadł mi do gustu. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)