czwartek, 13 listopada 2014

Jesień w pełni.. nie wiem jak u Was, ale moja skóra już zaczyna się buntować. W najgorszej sytuacji zazwyczaj są dłonie, bo jest chłodno, ale poniekąd za wcześnie na rękawiczki. Zresztą ja i tak za nimi nie przepadam i najczęściej ich rolę spełniają kieszenie albo rękawy (specjalnie kupiłam kurtkę z za długimi :D).


Do rzeczy! Ponad miesiąc temu będąc w sklepie Carrefour postanowiłam zerknąć na kremy do rąk. W koszyku wylądował krem Neutrogena. Już chciałam iść dalej, ale moje oczy dostrzegły promocję na hipoalergiczny krem do rąk Biały Jeleń. Po chwili namysłu skuszona ciekawym składem (olej ze słodkich migdałów na 2 miejscu!), obietnicą "ekstremalnego nawilżania" i szybkiego wchłaniania wymieniłam Neutrogenę (dosyć skuteczną, ale tłustą!) na 100 ml Białego Jelenia.


Dłonie miałam wtedy w naprawdę kiepskim stanie, poza tym byłam ciekawa jego zapachu (lubię jak mi ręce ładnie pachną!) oraz konsystencji... więc wypróbowałam go zaraz po odejściu od kasy.  

Opakowanie zafoliowane co oczywiście jest dobre, bo nikt kremu wcześniej nie używał. Miękka tubka z minimalistyczną etykietą typową dla kosmetyków tej firmy. Zamykane na zawias czyli jedyne słuszne rozwiązanie w przypadku kremów do rąk (jak ja nie lubię nakrętek!). Nie ma problemu z wydobyciem odpowiedniej ilości kremu... resztki też nie powinny sprawiać problemu, ale do dna jeszcze nie dobiłam.

Krem ma idealną jak dla mnie konsystencję.. bialuchną, gładką, przyjemną... Genialnie się go rozprowadza (nie lubię 'topornych' kremów). Nie jest ani gęsty, ani rzadki. Po prostu w sam raz.

Zapach delikatny, nienachalny, jakby pudrowy. Pachnie przez jakiś czas, ale czuję go tylko gdy przytknę ręce do nosa.


Teraz może przejdę do tego, co dla większości jest najważniejsze, czyli DZIAŁANIE i to CZY KREM ZOSTAWIA TŁUSTĄ WARSTWĘ? 

Mam dla Was dobrą wiadomość! 

Krem dobrze nawilża dłonie i skórki wokoło paznokci, regeneruje skórę, eliminuje uczucie ściągnięcia i swędzenia... co najważniejsze - to prawdziwe działanie, a nie tylko oblepienie skóry parafiną czy silikonami (bo tu ich nie ma!), a więc efekt utrzymuje się nawet po myciu rąk. Wiadomo, że efekt po każdym myciu się zmniejsza, bo mydło działa wysuszająco.. ale nie ma takiej sytuacji jak w przypadku parafinowych kremów, że umyję ręce i znowu czuję to denerwujące ściąganie skóry.

Druga najważniejsza dla mnie sprawa to szybkość wchłaniania. Tutaj krem również pozytywnie mnie zaskoczył, bo wchłania się ekspresowo nawet gdy nałożę go naprawdę dużo. Po 20 sekundach od rozprowadzenia na dłoniach skóra jest minimalnie tępa w dotyku... ale nie ma tu żadnej tłustej warstwy. W praktyce wygląda to tak, że mieszkam na 3 piętrze. Smaruję dłonie wychodząc z mieszkania i zanim zlecę po schodach już mogę normalnie bez ślizgawki otworzyć drzwi na klatce.

Ciężko mi powiedzieć, jak krem poradzi sobie ze skórą na maxa zniszczoną i popękaną, bo aż tak źle u mnie nie było, ale na mojej spierzchniętej działa bardzo dobrze, a co równie ważne żadna tłusta warstwa nie utrudnia mi życia :) W razie potrzeby zawsze można użyć bardziej treściwego kremu na noc i nałożyć bawełniane rękawiczki. Na dzień - polecam Białego Jelenia :)

12 komentarze:

  1. Nie znam,a z tej marki miałam tylko żel do higieny intymnej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze kiedys spróbować:) z jeleniem miałam niewiele do czynienia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Biały Jeleń to marka sama w sobie, którą znają nie tylko nasze mamy, ale i babcie :) kremu do rąk nie miałam, ale chętnie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam próbkę tego kremu i bardzo przekonała mnie do zakupu, niesamowicie pachnie i świetnie nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prosty kosmetyk, ale bardzo ciekawy;) ostatnio zakupiłam żel aloesowy Gorvita po przeczytaniu Twojego posta i powiem Ci, że jestem nim zachwycona, dzięki dzięki dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, ciesze się że mogłam pomóc :)

      Usuń
  6. Rzeczywiście ciekawy kosmetyk. Chociaż olej ze słodkich migdałów nie jest super nawilżający, to już sama obecność oleju na drugim miejscu w składzie pozytywnie zaskakuje :) Tak powinno być w każdym kosmetyku! Jak natknę się w sklepie, to pewnie kupię ;) O takich nowinkach warto pisać.

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam z tej serii żel do twarzy i był bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie słyszałam wcześniej o tym kremie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę musiała go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam krem do rąk tej firmy, krem do twarzy i żel do higieny intymne, dobre kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam proszek do prania, również polecam, Haha.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)