czwartek, 29 stycznia 2015

Szał na kosmetyki i akcesoria z Biedronki wciąż trwa. Dziś np znowu pojawiły się w niej organizery na kosmetyki i biżuterię. Nawet skusiłam się na 2 organizery i drzewko na biżuterię ;) ale nie o nich chciałabym dzisiaj napisać.

Jakiś czas temu (a w zasadzie już dawno), w Biedronkach można było zakupić tint do ust firmy Bell. Sama taki kupiłam i byłam nawet zadowolona... bo był trwały. Nie podobało mi się jedynie to, że trzeba było nałożyć na usta kilka warstw, by uzyskać wyrazisty efekt.

Już wtedy doszły mnie słuchy, że tint z Biedronki ma dużo gorszą pigmentacje niż ten oryginalny, dostępny np w Drogeriach Natura. Postanowiłam to sprawdzić i kupiłam oryginał.


Tint z Biedronki ma opakowanie w kolorze pastelowego różu, a oryginalne jest białe. Różnią się także czcionką na opakowaniu i nazwą. Poza wyglądem zewnętrznym nie widzę różnic w opakowaniu - taka sama nakrętka i aplikator.

Przejdźmy zatem do zawartości...


Myślę, że zdjęcie mówi samo za siebie, chociaż mam wrażenie że w rzeczywistości różnica jest jeszcze bardziej zauważalna niż na tym zdjęciu.

Oryginalny tint w białym opakowaniu ma zdecydowanie większą pigmentację, w zupełności wystarczy jedna warstwa nałożona na usta. Dodatkowo mniej się klei, szybciej wysycha i mimo wszystko jest bardziej trwały. 

Rozcieńczona wersja Biedronkowa kosztowała 8 zł, oryginał w Drogerii Natura to wydatek 11 zł. Zdecydowanie warto zapłacić te 3 zł więcej i mieć lepszą wersję. Myślę, że takich bubli w Biedronce jest więcej.... jak myślicie? Niejedna osoba może czuć się oszukana...

19 komentarze:

  1. Oj masz rację lepszy oryginał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie mówi samo za siebie niestety ;)) Ja kupowałam tylko róże z Bell w biedronce i oryginalne- różnicy między nimi nie było tak dużej- fakt, że róż z biedronki był słabiej napigmentowany, ale dla mnie to był plus akurat:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam ten róż bell z biedronki i wiem, że słaba pigmentacja może przeważać na jego korzyść jeśli ktoś dopiero uczy się jego nakładania. łatwiej jest go wyczuć i trudniej przesadzić... ale i tak uważam że to nie w porządku sprzedawać takie oszukane kosmetyki. w zasadzie pod tą samą nazwą kryją się 2 różne produkty.

      Usuń
    2. Ooo ja też jestem fanką tego różu! Kończy mi się i nie wiem jak go teraz dostanę. Oglądałam wczoraj podobny kolor z MACa ale pewnie kosztuje dużo kasy (w Austrii w perfumeriach są tak upierdliwi, że nie podają cen kosmetyków nigdzie, dopiero pani musi podejść i wyciągnąć jakiś cennik z szufladki na kluczyk- paranoja!! :/)

      Usuń
  3. Dlatego nie kupuję kosmetyków w Biedronce.... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Różnica jest zaskakująca. Nigdy nie podejrzewałabym, że to takie oszukańcze.

    OdpowiedzUsuń
  5. już lepiej dołożyć i mieć coś lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, już kiedyś czytałam chyba u aGwer o tym. Ja kiedyś kupiłam podkład bell który był beznadziejny, możliwe że normalny byłby lepszy i chyba nawet czytałam jakąś bardzo dobrą opinię o normalnym, oryginalnym podkładzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuu, no faktycznie :/ sama rzadko kupuję kolorówkę w Biedronce

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się, chociaż nie zdarzyło mi się kupować kolorówki w Biedronce. Dziewczyny bardzo często coś otwierają, brudzą, marzą...

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja akurat wybrałabym ten jaśniejszy! Miałam tint z Biedronki i polubiłam go mniej, bo... był zbyt intensywny. Kupiłam w wersji light z Bell i jestem zadowolona wreszcie. W dodatku na aplikator jest lepiej wyprofilowany i mam wrażenie, że kosmetyk starcza na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Różnica jest ogromna.
    Ja z biedronkowej kolorówki mam tylko lakiery z bell i jestem zadowolona, bo ładnie kryją i są niezłej trwałości, ale porównania z "oryginalnymi" nie mam, więc może tamte są jeszcze lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam ten z Biedronki i go nie lubię ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Już kiedyś widziałam taki post właśnie z porównaniem tych Tintów i pamiętam, że byłam w szoku jakie to tak jakby oszustwo. Ale dobrze że napisałaś, bo powinno się dowiedzieć jak najwięcej osób. Osobiście na kosmetyki kolorowe w Biedronce nawet już nie spoglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie ;) w zasadzie w ogóle już nie kupuję kosmetyków stacjonarnie. wszystko przez Internet.. bo zawsze jest taniej, bez czekania na promocje. i produkty nie są macane, otwierane.

      Usuń
  13. No wydaje mi sie ze jak taka biedronka na tyle sklepow w polsce wypuszcza cos to i chce zarobic:) a na takim czyms najlepiej idzie. Osobiscie lubie kosmetyki z biedronki a tego nie kupowalam wiec ciężko mi się akurat na ten kosmetyk wypowiedziec choc twoje zdj zrobi to doskonale za mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właściwie nie byłam zaskoczona tym postem. Tak jak też nie jestem zaskoczona tym, że wersja biedronkowa jest gorsza. Myślę, że można było się spodziewać, że produkowane dla Biedronki kosmetyki będą trochę gorsze. W tym przypadku jednak te 3 złote to niewiele, a różnica w jakości ogromna, więc ostatecznie - masz rację, czasem warto się dwa razy zastanowić, czy "opłaca" się kupić taniej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow ! :o jaka różnica, nigdy nie kupowałam tego typu produktów z Biedronki, ale dzięki Tobie wiem, że nigdy nie skuszę się na nie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)