czwartek, 17 września 2015

Lato szybko minęło... na szczęście jeszcze nas nie opuściło, bo dziś u mnie 30 stopni. Jednak myśl, że będzie coraz zimniej nie napawa mnie optymizmem... nienawidzę jesieni i zimy. Ciężko mi się przyzwyczaić do kapryśnej pogody tym bardziej, że ostatnie dni sierpnia i pierwsze 2 tygodnie września spędziłam w Chorwacji, gdzie pogoda była świetna... i nie tylko woda. Polecam wszystkim, dla mnie to magiczne miejsce do którego będę wracać tak często, jak tylko fundusze na to pozwolą. Nie zabrakło tam Drogerii DM, tak więc - będę miała o czym pisać ;)

Dziś w końcu zdam relację z denka. Zabieram się za to kilka miesięcy i tyle też trzymałam te wszystkie puste opakowania... kompletnie bez sensu. Praca i trochę zawirowań w życiu... myślę, że wiecie jak jest - czasami ostatnia rzecz na jaką ma się ochotę to siedzenie przy komputerze.


Trochę tego jest, ale i tak nie jakoś bardzo dużo jeśli wziąć pod uwagę, że zużycie tych kosmetyków zajęło mi kilka miesięcy.


Antyperspiranty Adidas i Lady Speed Stick - moje ulubione. Nie ma raczej o czym się rozpisywać... totalni faworyci pod względem skuteczności, zapachu i delikatności wobec mojej skóry. Niestety te z Adidasa szybko się kończą (ok. 2 tygodnie) i są niezbyt tanie, dlatego ja kupuję po kilka sztuk podczas promocji. Świetny jest climacool i intensive ultra dry. Zwłaszcza ten pomarańczowy pięknie i długo pachnie. Gdy go stosuję często rezygnuję z perfum, bo raz że mogłyby się gryźć, a dwa - nie ma takiej potrzeby. Z tym zapachem czuję się świetnie. No i nie ma mowy o nieprzyjemnych zapachach czy mokrych pachach ;)


Ziaja Intima, płyn do higieny intymnej - tani i świetny. Nie podrażnia, nie powoduje infekcji, delikatnie acz skutecznie myje, wydajny. Do tego nie powoduje specyficznych zapachów (nie wiem czy u Was też tak się zdarza, ale niektóre żele niby działają dobrze, ale wywołują dziwny zapach, np cebuli.....nie wiem skąd się to bierze, ale naprawdę tego nienawidzę).

Mydło do rąk Fa Nutri Skin - niby ładnie pachnie, jest kremowe ale strasznie szybko się kończy i wysusza dłonie. 

Bielenda, peeling cukrowy o zapachu maliny - maliną to to nie pachnie, czuć tylko chemię. Ściera dobrze, ale warto mieć wtedy niezbyt mokrą skórę. Poza tym jest niewydajny i ma parafinę co go dyskwalifikuje do ponownego zakupu. Wiedziałam o tym już w sklepie, ale kupiłam z potrzeby i braku innych opcji.

Kwiatowe i Czarne mydło Agafii - nie mają sobie równych jeśli chodzi o mycie mojej głowy. Polecam wszystkim, totalna rewelacja. Teraz mam wersję białą i miodową z serii Bania Agafii. Będę wszystkie kupowała na zmianę. Zapraszam do recenzji: mydło kwiatowe Agafii i mydło czarne Agafii.

Oryginal Source, niezłe żele ale już więcej ich nie kupię bo używałam hurtowo i już mi się znudziły dawno.


Mgiełka do ciała o zapachu fiołka Avon - kupiona bardzo dawno temu. Pachnie świetnie, ale tylko przez kilka minut więc ja nie widzę sensu używania jej, polowa leci do kosza.

Szwajcarska maść końska rozgrzewająca - wiem, że niektóre dziewczyny używają jej na porost włosów z racji papryczki chili i 25 składników ziołowych... ja jednak znam ją od lat i smaruję nią kolano, które mam słabe i co jakiś czas pojawia mi się stan zapalny i ból. Nie znam nic lepszego, szybko radzi sobie ze wszystkimi problemami stawowymi. Polecam!

Uriage, woda termalna. Dla niektórych zwykła woda... a dla mnie, posiadaczki cery bardzo bardzo wrażliwej i z częstymi nawrotami AZS - wybawienie. Recenzja

BeBeauty, krem do rąk z Biedronki - niby jakieś masło shea ma i w ogóle. Niewypał, darujcie sobie... opakowanie miało być fajne a stało się koszmarem.

Green Pharmacy, jedwab do włosów - niby dobry i tani, ale... zbyt łatwo z nim przesadzić w przypadku moich cienkich włosów. Recenzja

Alverde, odżywka do włosów z Hibiskusem - dla innych hit, a dla mnie smród i suche włosy. Szkoda zachodu Recenzja

Avon, żel-peeling do zmiękczania skórek wokół paznokci - ładnie pachnie, ale nic poza tym. Mam go juz chyba 2 lata i nie mogę zmęczyć. Bubel.

Rosyjska wcierka ziołowa na porost włosów - genialna rzecz! Urosło mi po niej pełno włosków... mam kolejną butelkę i myślę że zasługuje na osobną recenzję.

Fotomed, tonik ziołowy nawilżający - GENIUSZ! Też będzie osobna recenzja, mam kolejną butelkę.

Sylveco, płyn micelarny - bardzo dobry płyn. Zmywa, nie podrażnia... jednak biorąc pod uwagę słabą dostępność stacjonarną, małą pojemność i wydajność w stosunku do ceny - częściej wybierać będę płyn Garniera.

Organic Therapy, diamentowy peeling do twarzy - świetnie ściera, przypomina korund... drobinki są malutkie, ale ostre, jest ich dosyć sporo, a przy tym peeling jest kremowy więc daje nieco poślizgu. Będzie niezły dla cery niewrażliwej i tłustej. U mnie wywołuje niestety podrażnienia. Pachnie ciekawie... kojarzy mi się z Vibovitem z czasów dzieciństwa. Uwielbiałam go!


Bambino, krem ochronny z cynkiem - czasami najprostsze i najtańsze rozwiązania są najlepsze. Niezawodny na podrażnienia skóry, np odparzenia, otarcia.

Bania Agafii, pomarańczowe masło do ciała - dobre, choć nie tak dobre jak muszkatołowe czy amarantowe (o których już pisałam)

Balea, lotion do rąk - szybko się wchłania i biorąc pod uwagę konsystencję nieźle nawilża. Zapach mnie drażnił a pompka od połowy butli działała fatalnie... nie polecam, przynajmniej tej wersji.

Svleco, lekki krem brzozowy - używał go głównie mój facet. Dobrze nawilża, nie jest tłusty ani lepki. Dobry kosmetyk.

Organique, regenerująca maska żurawinowa do rąk - Genialna i przymierzam się do ponownego zakupu na zimę. Recenzja

Make Me Bio, garden roses, różany krem do cery suchej - niestety nie ma szału... Recenzja

Pat & Rub, bogate masło do ciała Home Spa - totalnie przereklamowane i stanowczo za drogie. Recenzja

Nuxe, Creme Prodigieuse, krem do twarzy 15 ml - pachnie dokładnie tak jak suchy olejek tej firmy. Całkiem niezły, ale nie wiem czy zdecyduję się na pełnowymiarowe opakowanie.

Na koniec chociaż jedna fotka z Chorwacji. Polecam raz jeszcze! Zimne, polskie morze nie ma z tym żadnego porównania.


Jedna z dzikich plaż Chorwacji. Miejscowość Senj. Ten mały ludzik na plaży to mój facet :)

15 komentarze:

  1. mnóstwo tego!! ja ostatnio coś powoli denkuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. Spooore denko! I tyle antyperspirantów :D Piękny widok na tym zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nienawidzę jesieni i zimy:/ u mnie kilkumiesięczne denko byłoby już przeogromne. Maskę do rąk bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łohohoho pięknie ! Podziwiam Cię, że chciało Ci się trzymać te wszystkie opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co podziwiać, od dawna mnie wkurzały te pustaki.. tylko nie było kiedy porobić im fotek.

      Usuń
  5. Mam puder i scrub z Make Me Bio, ale jeszcze nie używałam :d Oby wypadły lepiej od kremu ;) Podobnie Lipowy micel z Sylveco czeka u mnie na testowanie :p

    OdpowiedzUsuń
  6. spore denko :) do bambino mam sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie byłam nigdy w Chorwacji ale widoki piękne :) denko ogromne, moim faworytem też jest ten antyperspirant tylko inny zapach ale koniecznie w żelu :D pomyśl, może ktoś kto zajmuje się kosmetykami DIY przyjmie chętnie tyle pustaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli ktoś je chce to niech napisze ;) mi ostatnio już się nie chce bawić w DIY...

      Usuń
  8. Jest i mój ulubiony tonik z Fitomed :)

    OdpowiedzUsuń
  9. spore denko , ja lubię te mgiełki do ciała z avonu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze (f)